ZAPRACOWANI

„Życie jest tylko dodatkiem do pracy” – powiedział kiedyś Andrzej Wajda. W  przypadku lekarza na pewno tak właśnie jest.

300 godzin pracy w miesiącu na lekarzach nie robi wrażenia. Nie tylko w Polsce. Według serwisu nazdrowie.pl  w Wielkiej Brytanii ¾  lekarzy pracuje  dwa razy więcej niż ustawowa norma. Co jakiś czas polskie media piszą o zasłabnięciu lekarza w pracy, bywały przypadki zgonu lekarza.

Dostosowując polskie prawo do dyrektywy nr 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego z dnia 4 listopada 2003 roku dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy ustalono, że czas pracy lekarza zatrudnionego w zakładzie opieki zdrowotnej może wynieść maksymalnie 48 godzin tygodniowo (z uwzględnieniem godzin nadliczbowych) w przyjętym okresie rozliczeniowym. Przy założeniu, że przeciętna tygodniowa norma czasu pracy w okresie rozliczeniowym wynosi 37 godzin i 55 minut, a średni maksymalny wymiar czasu pracy z uwzględnieniem godzin nadliczbowych wynosi 48 godzin, lekarz zatrudniony w ZOZ może mieć tygodniowo w okresie rozliczeniowym około 10 godzin nadliczbowych. Od 1 stycznia 2008 r. czas pozostawania na dyżurze jest uwzględniany przy obliczaniu maksymalnego wymiaru czasu pracy. Ponadto każdy lekarz musi mieć co najmniej 11 godzin przerwy w pracy w każdej dobie i przynajmniej raz na tydzień nieprzerwany odpoczynek 24-godzinny. Możliwość odstępstwa od ustawowych ograniczeń stwarza reguła tzw. wyłączenia (opt-out). Dzięki niej lekarz zatrudniony na umowę o pracę, na podstawie indywidualnego, pisemnie wyrażonego oświadczenia, może wyrazić zgodę na to, by jego tygodniowy maksymalny całkowity wymiar czasu pracy wraz z godzinami nadliczbowymi przekroczył 48 godzin. Należy zaznaczyć, że taka możliwość jest prawem, a nie obowiązkiem lekarza, i nie powinna stać się przyczyną dyskryminacji ze strony pracodawcy.

Zatrudnianie lekarzy na umowach cywilno-prawnych pozwala – na szczęście – omijać unijne normy czasu pracy. Na szczęście – bo brakuje lekarzy w Polsce. Przeliczając na 1000 mieszkańców mamy 3,3 lekarza.  Według OECD mamy tylko 2,2 lekarza na 1000 mieszkańców, gdyż ta organizacja liczy tylko lekarzy zatrudnionych na pełnych etatach.  Samo to porównanie obrazuje, jak bardzo potrzeba nam lekarzy zważywszy, że większość polskich lekarzy przekroczyła  50. rok życia, a niektóre specjalności lekarskie są straszliwie deficytowe.

Najwięcej lekarzy jest na Mazowszu.  Podkarpackie jest znacznie poniżej średniej dla Polski.  Należy dodać, że w Polsce i Estonii liczba lekarzy w ostatnich latach zmalała. Jeżeli w 2010 roku wg OECD w Polsce mieliśmy 2,2 lekarza na 1000 mieszkańców, to za nami były tylko Turcja i Czarnogóra (odpowiednio 1,7 oraz 2,1 lekarza na 1000 mieszkańców). Dla porównania średnia unijna w tych wyliczeniach wynosi 3,4 lekarza  na 1000 mieszkańców przy czym są kraje, gdzie lekarzy jest bardzo dużo: Grecja 6,1, Austria 4,8, Norwegia 4,1, Szwajcaria, Hiszpania i Portugalia 3,8.

Szpitale muszą mieć całodobowe zabezpieczenie lekarskie, Narodowy Fundusz Zdrowia  określa, jakiej specjalności lekarze mogą dyżurować na jakich oddziałach i które dyżury lekarskie można łączyć. Podobnie NFZ określa minimalną obsadę specjalistów w oddziałach szpitalnych i określa specjalizacje lekarzy w poradniach. Wiele zabiegów i badań diagnostycznych dla komfortu chorego przeprowadza się przed południem.  Lekarze rodzinni muszą w dni robocze zapewniać otwarcie swoich lecznic do osiemnastej. To tylko niektóre aspekty powodujące, że nie ma tylu lekarzy, żeby w ramach etatowych te wszystkie wymogi spełnić.

Poza tym lekarze rzadko korzystają po osiągnięciu wieku emerytalnego z możliwości zaprzestania praktykowania zawodu. Nie znają innego życia jak tylko praca. Ciągnie ich do diagnozowania i leczenia. Są potrzebni, żeby sprostać wymogom NFZ. Przywykli do nich pacjenci. Swoje powołanie realizują pomimo słabości związanych z wiekiem, z biologią.

4 uwagi do wpisu “ZAPRACOWANI

    • W takim razie zapraszam do przeczytania postu o „monastycyzmie” lekarzy. Usiłuję podnosić wyjątkowość naszej grupy zawodowej. Niestety, coraz większy udział w systemie ochrony zdrowia, w relacjach lekarzy i pacjentów mają urzędnicy. A będzie jeszcze gorzej!

  1. podejrzewam… znam kilku lekarzy i widzę, jak wygląda ich życie osobiste – bo na nie ma wpływ (kiepski) zawodowe

    • Zarejestrowanych w Polsce jest ponad 170 tysięcy lekarzy, mogą w tej liczbie być „czarne owce”. Podnosząc wyjątkowość grupy zawodowej staram się podkreślać również szczególne przywiązanie do pracy. Pojęcie „monastycyzm” to dobry skrót myślowy określający wyjątkowość grupy zawodowej lekarzy w aspekcie historycznym, geopolitycznym, światopoglądowym. Oczywiście to pewien ideał oraz ilustracja wartości, o których się zapomina, a które jeszcze niedawno były oczywiste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *