VIATOR

Człowiek żyje w świecie wartości. Czy wartości są obiektywne? Wątpię. Rzeczywiste? Chyba nie. Realne? Jak najbardziej. Takie są moje przemyślenia. Oponentów zapraszam do komentowania.

„Ja aksjologiczne” Tischnera ma być pierwotną wartością konstytuującą człowieka i umożliwiającą perspektywę samorealizacji. Możliwe. Nie zapytam księdza Tischnera, nie żyje. (W Krakowie jest hospicjum jego imienia – można pomagać!)

„Lekarz z powołania” byłby może zatem człowiekiem, który zrealizował się w swoim świecie wartości, stał się wartością dla chorych i samego siebie. Jest świadomy wyjątkowości zrealizowanej drogi życiowej, niedostępnej dla większości. Poświęcając inne możliwości swojego rozwoju zrealizował się często dużym kosztem (rodzina, życie towarzyskie, społeczne, rozrywki). Zapraszam do odszukania na tym blogu „Monastycyzmu lekarzy”.

Viator – wędrowiec, pielgrzym, podróżnik. Człowiek i jego życie, człowiek poddany działaniu czynników zewnętrznych, wartości, presji dokonywania wyborów, kształtowany.

Bycie lekarzem to dla mnie wartość. Przepraszam za szczere osobiste refleksje.

6 uwag do wpisu “VIATOR

  1. Dla mnie „Lekarz z powołania” nie byłby może, a JEST „człowiekiem, który zrealizował się w swoim świecie wartości, stał się wartością dla chorych i samego siebie”. A jeśli do tego jest świadomy swojej wyjątkowości, tym lepiej. Nie każdy ratuje życie, nie każdy ma tyle siły, żeby mierzyć się z Bogami. Owszem, zdaję sobie sprawę, że to trudne dla rodziny, towarzystwa, innych pasji. Moja mama jest pielęgniarką i przez całe życie poznałem dziesiątki lekarzy, bywając w ich domach czy podczas przyjęć, które odbywały się u nas. Prawie każdy zapłacił swoją cenę (rozwód, samotny rodzic, brak czasu na zwykłe, ludzkie rozrywki) za bycie tym, kim jest, ale nikt nigdy nie podważał wartości swojej pracy. Taka jest cena stresu i polskiej rzeczywistości.

    p.s. nikt nie powinien przepraszać za swoje uczucia i myśli. Tym bardziej za wartości, które akurat w tym przypadku są obiektywne 🙂

    • Dziękuję. Lekarze niekoniecznie cieszą się szacunkiem. Faktycznie płacą cenę za zaangażowanie w pracę, a narażają się na hejt.

      Tak – traktuję mój zawód jako wyjątkowy i realizuję się w nim.

      Dziękuję za ciepłe słowa w PS.

  2. Panie Doktorze, tak Pan pięknie pisze, że z chęcią przeczytałabym książkę o sensie życia z perspektywy osoby, która często obserwuje granicę początku i końca. Mimo, że dużo u Pana melancholii, to jednak po lekturze bloga odczuwam spokój. Serdecznie zachęcam:)

    • Dziękuję. Nie wykluczałem, że blog może poprzedzać książkę, ale aktywność zawodowa nie pozwala mi na jej porządne napisanie. Czy znalazłby się redaktor do pomocy – wątpię, ponieważ byłaby to książka niszowa. Kto by ją wydał? Kto byłby ciekaw przemyśleń lekarza?

      Bardzo dziękuję za ciepłe i niespodziewane słowa komentarza, za zachętę do dalszego pisania. Melancholia bliższa jest refleksyjności niż depresji. Nie wiedziałem, że wpisy na moim blogu mogą uspokajać – tym bardziej się cieszę!

  3. Uspokajają. Są mądre, piękne, kształtujące, kapitalne , osobiste, prawdziwe , Twoje Doktorze. Dziękuję za to, jakim jesteś lekarzem i Człowiekiem. P.S. Książka będzie najwspanialszym prezentem dla Twoich czytelników z piszącą te słowa na czele.

  4. Dziękuję za ciepłe i krzepiące słowa komentarza. Zdaję sobie sprawę, że mój blog nie może być popularny. Tym bardziej się cieszę z każdego odzewu czytelników. Na razie nie pracuję nad powstaniem książki, musiałbym znaleźć pomoc w jej pisaniu. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.