RACJE SERCA CZY ROZUMU?

Z wielu powodów długo nie pisałem. Teraz bardzo długi wpis.

Czym powinien kierować się człowiek: racjami serca czy racjami rozumu? Sadząc z ilości ściąg, bryków i rozprawek, które można znaleźć w Internecie ten problem jest omawiany w szkołach od lat i przedstawiany na różne sposoby. Z jednej strony można to zagadnienie trywializować (dziewczyna ma rozterki, bo rozum podpowiada jej, że powinna zostać z obecnym chłopakiem, a serce ciągnie do poprzedniej niewygasłej miłości, więc chłopak ogłasza sondę na stronie „Pytamy.pl”, internauci głosują na temat wyboru dziewczyny). Z drugiej strony filozofowie już od starożytności mierzą się z zagadnieniami ducha i materii próbując je opisać na różne, czasem sprzeczne sposoby.

Jednym ze współczesnych nurtów publicystycznych, prezentowanym na przykład przez księdza profesora Michała Hellera jest przedstawianie nauki i duchowości jako sposobów poznawania i objaśniania świata.

Nauka to nie tylko technologia, a duchowość to nie tylko religia. Nauka wyjaśnia funkcjonowanie świata.  Jej sednem są badania i publikowanie wyników, weryfikacja badań i publikacji, obiektywizacja, ugruntowywanie wiedzy. Duchowość jest dla mnie pojęcie bardziej wieloznacznym i niedookreślonym niż nauka – i nie jest to przeszkoda w podnoszeniu jej znaczenia w poznawaniu i objaśnianiu świata. Duchowość to właściwość człowieka – nie wiem, czy wielowymiarowa, czy też jako wymiar duchowy. Duchowość opisałabym na kształt  olbrzymiego oceanu, w którym potężne prądy psychologii, filozofii, teologii stanowią o stałym ruchu wody, ale są też miejsca dla medytacji, mistycyzmu, chorób psychiatrycznych i innych obszarów związanych z myśleniem, myślą, samodoskonaleniem duchowym, sumieniem i innymi aspektami właściwymi dla wyjątkowości człowieka. W tym kontekście religię nazwałabym (za niektórymi psychiatrami) społecznie zorganizowaną formą duchowości. Duchowość to dla mnie również występująca w wielu formach niematerialność.  Duchowością w tym sensie jest dla mnie zarówno religia, jak i postawa duchowa czy ubóstwo duchowe.

O rozumie pisali filozofowie. Wśród współczesnych profesor Leszek Kołakowski pisze o trzech formach rozumu, z czego dwie mają źródła w świecie zwierzęcym (rozum empiryczny i zdolność organizowania życia zbiorowego) a trzecia jest rozumem par excellence, wcielonym w matematykę i logikę, dającym pewność, nie mogącym być wystawiony na falsyfikację, najbardziej oddalonym od wszystkiego, co potrafią istoty niższe niż homo sapiens.

Określenie „racje serca” to oczywiste uproszczenie zagadnień związanych z „oceanem” duchowości. Człowiek potrzebuje poszukiwania sensu ukrytego w świecie. Zarówno „sercem”, jak i „rozumem” szuka się bezpieczeństwa w rozumieniu zdolności panowania nad rzeczywistością fizyczną oraz bezpieczeństwa w rozumieniu zdolności do wiary, że świat jest jednak wyposażony w sens niewidoczny, niemożliwy dla pomiarów empirycznych.

Nie zgadzam się na stawianie pytania czym powinien kierować się człowiek: racjami serca czy racjami rozumu, bez zastanowienia się nad zagadnieniem moralności.  Bez tego „racje serca” będą bliskie instynktom, a „racje rozumu” zimnemu wyrachowaniu.

Poza mózgiem wartości nie istnieją – chyba.  Wielki autorytet, ksiądz Michał Heller zapewne potrafiłby ciekawie dowieść  analogii tworzenia przez mózg moralności i matematyki (gdzieś napisał, że zanim zaistniał człowiek, planety poruszały się po elipsach, a dowolne kawałki materii przyciągały się zgodnie z prawem grawitacji odkrytym przez Newtona  – w tym sensie matematyka jest wcześniejsza od ludzkiego umysłu). Potrafiłby zapewne wykazać różnice w tworzeniu przez mózg moralności i matematyki podobnie jak inni wielcy – profesor Kołakowski  zauważył, że choć dobro i zło postrzegamy codziennie, to z tego nie wynika, że umiejętność ich rozpoznawania uformowała się w naszych umysłach podobnie jak rozróżnianie kolorów.

Nie zastanawiamy się, że wszystkie ludzkie zachowania są związane z budową mózgu. Zapewne filozof dodałby, że zachowania moralne również.  Zapewne chciałby zadać pytanie, czy moralność to wynik ukształtowania mózgu oraz uwarunkowań społecznych, czy  też istnieją wartości obiektywne? Czy moralność – jak matematyka – istniała przed człowiekiem? Czy to w ogóle da się zbadać?

Ludzki mózg ewoluował – musiał sprostać zmianom środowiska. W tym znaczeniu moralność jest związana z neuronami i uwarunkowaniami społecznymi. Zapewne nie da się potwierdzić ani wykluczyć  obiektywnych wartości moralnych. Jeżeli natomiast mówi się o „racjach serca”, „racjach rozumu”, to podkreśla się wybór. Człowiek wybierając nie jest wolny od postaw moralnych, których  kształtowanie jest oczywiście trudne. Wiara jest aktem zaufania. Racjonalizm opiera się na definiowanej wiedzy. Ateista może prezentować najwyższe standardy moralne i zawstydzać wierzących. Zacytuję profesora Leszka Kołakowskiego: „Nie przyświadczamy bowiem naszych moralnych wierzeń przez uznanie ich prawdy, lecz przez poczucie winy, gdy je gwałcimy”.

Wybór człowieka nie jest wolny od „głosu” sumienia. Bardzo polubiłam zdanie z Konstytucji duszpasterskiej „Gaudium et spes”, dokumentu z II Soboru Watykańskiego: „W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj”.

Osąd sumienia jest autonomiczny i może być mylny, ma prawo być mylny.

Racje serca czy racje rozumu, czym powinien kierować się człowiek? To skomplikowane. Takie stawianie problemu wyboru raczej służy pogłębionej refleksyjności niż konkretnym rozstrzygnięciom.

Zważywszy na tak wielką aspektywność zagadnienia od razu można stwierdzić, że literatura i sztuka od zawsze podnosiła problem racji serca lub racji rozumu. Zaczynając od „Antygony” Sofoklesa, w której tragiczna bohaterka kieruje się racjami serca, odrzucając racje rozumu aż do filmu „Bogowie” Łukasza Palkowskiego, w którym racje rozumu i racje serca są tak skomplikowane, jak to jest możliwe w praktykowaniu zawodu lekarza.

Na powieść „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego można patrzeć również przez pryzmat konfliktu racji serca i racji rozumu. Raskolinkowowi samo istnienie nigdy nie wystarczało, zawsze  pragnął czegoś więcej. Uważał, że ciemni ludzie bywają mądrzejsi od intelektualistów. Miał rozterki moralne, potrzebował ekspiacji. Wszystko w epilogu powieści zmierza do finałowej sceny u stóp Soni. Zwyciężyły racje serca. Nie wygrały z racjami rozumu. Pokonały go.

Własnego Tatę, którego przemyślenia często zapadają mi w pamięć poddałam eksperymentowi. Zapytałam o pierwsze skojarzenie zagadnienia „racje serca czy racje rozumu” z literaturą. Bez wahania wymienił balladę „Romantyczność” Adama Mickiewicza oraz dramat „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.

Oczywiście „Romantyczność” to pochwała racji serca, prostoty, czystych emocji oraz dominująca antyteza racji rozumu, sceptycyzmu, racjonalizmu. Poza tym ogląd Karusi w zależności od osoby postrzegającej jest zróżnicowany. Autor wyraźnie preferuje racje serca nie zauważając, że czytelnik ma prawo racje serca i racje rozumu w tym utworze równoważyć lub mieć własną interpretację zagadnienia i dystans do równowagi lub nierównowagi obu racji. „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. „Miej serce i patrzaj w serce!” Te cytaty jawnie oddają poglądy Mickiewicza i rodzaj pychy próbującej narzucać przekonanie o wyższości racji serca nad racjami rozumu. Oczywiście ballada jako utwór poetycki jest osadzona w określonej epoce i umyśle autora, nie widzę potrzeby tak jednoznacznego podnoszenia prymatu racji serca nad racjami rozumu. Moim zdaniem tym racjom należy się co najmniej równowaga. Trudno sobie wyobrazić normalne funkcjonowanie Karusi w społeczności, analizując dosłownie jej romantyczność można przypuszczać, że umrze z głodu i wycieńczenia.

„Wesele” jako osadzony w realiach epoki dramat  porusza problemy społeczne i narodowe, ale  również przedstawia galerię postaci (realnych i nierealnych) oraz postaw, w związku z tym może być odbierany w aspekcie racji serca i racji rozumu. Na przykład wśród postaci symbolicznych Widmo jest symbolem miłości romantycznej, Stańczyk jest realistą, Rycerz Czarny kojarzy się z Zawiszą, symbolem prymatu wartości nad chłodną kalkulacją, Wernyhora też należy do grupy postaci kierujących się bardziej sercem, niż rozumem. Wśród postaci autentycznych są twardo stąpający po ziemi chłopi, naiwna Panna Młoda, rozmarzona inteligencja. Bliska życiu niejednoznaczność postaw zapewne była jednym z powodów sukcesu scenicznego „Wesela”. Na przykład Panna Młoda naiwnie pyta o Polskę, ale twardo krytykuje pomysł na sadzenie brzozy blisko domu. Pan Młody traktuje żonę trochę jak dziecko, ale ma małe poczucie realizmu w sprawach praktycznych – to on chce tą brzozę posadzić. Fakty mieszają się z mitami, rzeczywistość z symbolami, racje serca z racjami rozumu. Jak w życiu.

Czy człowiek powinien się kierować w życiu racjami serca, czy racjami rozumu? Sądzę, że pytanie jest otwarte. Rozum wyróżnia człowieka wśród żywych organizmów. Duchowość jest również atrybutem człowieka. Człowiek korzysta ze wszystkich swoich możliwości, z ducha i materii z racji serca i z racji rozumu. Zakochanie się to racja serca. Decyzja o ślubie to racja rozumu. Hobby to racja serca. Zatrudnienie, praca to racja rozumu. Wyobrażenie o przyszłym domu to racja serca. Możliwości jego budowy to racje rozumu. Racje serca mogą być dobrym impulsem i w jakimś sensie stanowią o człowieczeństwie, jednak racje rozumu również. Zaryzykuję stwierdzenie, że racje rozumu w skali globalnej są ważniejsze dla ludzkości, racje serca raczej dotyczą spraw jednostkowych, czy natomiast w większej skali są korzystne – to temat mocno kontrowersyjny. W porywie serca można zjeść więcej jabłek na złość Putinowi, ale jabłka muszą być bardzo tanie, aby znacząco wzrosła ich konsumpcja.

Człowiek powinien się kierować zarówno racjami serca, jak i racjami rozumu i zapewne z wiekiem podejmuje decyzje coraz chłodniej, coraz mniej impulsywnie. Niektóre decyzje powinno podpowiadać serce, inne dyktować rozum. Należy mieć na uwadze skutki podejmowanych decyzji, a najlepiej rozważyć je przed podjęciem zarówno w aspekcie racji serca, jak i racji rozumu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *