Moralność uczuć

Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego uczucia same w sobie nie są dobre, ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli. Uczucia nazywane są dobrowolnymi „albo dlatego, że nakazuje je wola, albo dlatego, że ich nie zabrania”. Doskonałość dobra moralnego lub ludzkiego wymaga, by rozum kierował uczuciami. Wzniosłe uczucia nie decydują ani o moralności, ani o świętości osób; stanowią niewyczerpany zasób wyobrażeń i odczuć, w których wyraża się życie moralne. Uczucia są moralnie dobre, gdy przyczyniają się do dobrego działania; w przeciwnym razie – są moralnie złe. Prawa wola podporządkowuje dobru i szczęściu poruszenia zmysłowe, które uznaje za swoje. Zła wola ulega nieuporządkowanym uczuciom i potęguje je. Emocje i doznania mogą być przekształcone w cnoty lub zniekształcone w wady.

Czy uczucia można powiązać z sumieniem i samoświadomością? Wcześniej pisałem, że samoświadomość pochodzi z układu limbicznego i wzgórza. Zgodnie z KKK sumienie moralne jest sądem rozumu – to mnie zaskakuje, inaczej nauczano mnie na katechezach.

Sumienie jest kształtowane przez całe życie i zależy od licznych zmiennych okoliczności wokół i w jednostce.

Chyba wystarczy mi samoświadomość.  Wolna wola może być złudzeniem. Jak często nie wiemy, dlaczego coś zrobiliśmy? Jak perfidnie manipulują nami media, politycy? Ilu codziennych wyborów dokonujemy bezmyślnie? Dlaczego oczekujemy, że po zmianie władzy będzie nam lepiej?

A o sumieniu lekarza pisałem dużo. Nie mam z tym problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *