Jaka medycyna?

Ksiądz Józef Tischner uważał, że medycyna zawsze była bardziej humanistyczna, niż przyrodnicza. To bardzo interesujące spostrzeżenie. Moim zdaniem medycyna musi być „przyrodnicza”, to znaczy opierać się na dowodach naukowych, wytycznych, rekomendacjach w stosunku do grupy chorych. Medycyna musi być również „humanistyczna” i dostrzegać indywidualnego chorego z jego duchowością, lękami, niezrozumieniem, odrębnością. Inaczej medycyna nie będzie sztuką.

Z Nowego Jorku dociera tak zwana medycyna narracyjna, zapoczątkowana (dlaczego mnie to nie dziwi?) przez internistkę. Lekarzowi trudno nie dostrzec znaczenia opowieści pacjenta w celu rozwikłania jego problemów i dolegliwości. Dla internisty oczywistym jest, że dolegliwości chorego mogą mieć swoją przyczynę w sytuacji domowej, rodzinnej, sąsiedzkiej. Niestety częstym zjawiskiem jest manipulacja (matka manipuluje córką wpędzając ją w poczucie winy za zachorowanie, teściowa poniewiera synową, wmawiając, że to przez nią jest chora, seniorka rodu straszy i szantażuje całą rodzinę, że niedługo umrze, chociaż tak naprawdę nic na to nie wskazuje). Rzadziej chory traktuje swojego lekarza z wielkim zaufaniem (powtarzam ulubiony cytat: „doktor to więcej niż ksiądz, bo kto by księdzu wszystko mówił”) i zwierza się, że przyczyną bólu dławicowego i arytmii serca jest syn z problemami z prawem, że przyczyną wyniszczenia i przemęczenia oraz złych wyników jest trudna sytuacja domowa, że starsza pani „ucieka” do szpitala, bo nie jest w stanie zapanować nad powierzonymi jej opiece wnuczętami i tak dalej.

Nihil novi sub sole… Interniści jako ludzie bardzo szerokich horyzontów, często oczytani, „narratologię” praktykują czasami nie wiedząc o jej sformalizowaniu. Medycyna narracyjna to ważny element przeważający szalę na korzyść medycyny humanistycznej (w rozumieniu księdza Tischnera, bo medycyna jest jedna, powinna być bardziej humanistyczna niż przyrodnicza, ale moim zdaniem jedna).

Mimo wszystko cieszy, że podnosi się znaczenie medycyny narracyjnej czyli podkreślanie szczególnych relacji pacjenta i lekarza. Niestety – technicyzacja, procedury, rozliczenia, zasady refundacji leków, konieczność konsultacji wąskospecjalistycznych, nadmiar badań dodatkowych, prymat tomografii nad zgłębieniem problemów chorego – w takich realiach funkcjonują lekarze. Jeżeli medycyna nie będzie bardziej humanistyczna, niż przyrodnicza – dobrze nie będzie!

8 uwag do wpisu “Jaka medycyna?

    • Medycyna narracyjna jest korzystna dla chorego i lekarza. Jest czasochłonna, ale zwykle tylko przy pierwszym kontakcie z chorym. Jeżeli nie jest się lekarzem od jednej procedury albo lekarzem od jednej choroby medycyna narracyjna bardzo się przydaje. Zapewne interniści to potwierdzą.

    • „Co piąty człowiek w USA ma w ciągu roku robioną tomografię komputerową! To rezultat medycyny defensywnej: lekarz, obawiając się oskarżeń sądowych ze strony pacjenta o uchybienie zawodowe, asekuruje się na wszelkie możliwe sposoby (…)”. To cytat z książki „Nieśmiertelność” nieżyjącego już profesora Andrzeja Szczeklika, jednego z największych polskich internistów.

  1. Dziękuję za słowa o matce wpędzającej córkę w poczucie winy… Nie wiedziałam, że lekarze dostrzegają takie rzeczy!

    • Wiedzą, chcą wiedzieć, bo oprócz choroby często problemy są przyczyną objawów choroby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *