Gniew

Z ciekawym wywodem można się spotkać w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Otóż uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe, nabierają one wartości moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i woli.

Gniew można wyrażać na trzy sposoby: agresywny, pasywny i asertywny. Gniew może być uzasadnioną reakcją człowieka, gdy jest niezgodą na zło.

Według teologów katolickich gniew jest grzechem wówczas, gdy go świadomie dopuszczamy do głosu, prowokujemy jego wybuch i podtrzymujemy go, a jego skutki poważnie naruszają miłość bliźniego. Taki nieopanowany gniew prowadzi do nienawiści. Można wtedy mówić o grzechu ciężkim. Gniew nie może być pragnieniem odwetu. Takiego gniewu winniśmy się strzec. Potrzeba więc wielkiej roztropności, by nasze uczucie gniewu nie przerodziło się w grzech.
Gniew zapewne można zaliczyć do emocji niszczących. Są osoby cyniczne, które gniew prowokują. Są osobowości trudne, nastawione wrogo. W takich samych sytuacjach jedni wpadają w gniew, inni nie. Psychologowie nie zawsze zgadzają się z teologami, gniew widząc szerzej, wielowymiarowo, w kontekstach.

Frustracja i przemęczenie rodzą gniew. Wobec tego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak dużo gniewu mają w sobie. Gniew – jeden z siedmiu (ośmiu)„grzechów głównych”.

Jako lekarz wiem, że gniew niszczy zdrowie somatyczne, gniew skierowany przeciwko samemu sobie może w skrajnych przypadkach prowadzić do zaniżonej samooceny czy nawet samobójstwa.

W rodzinach gniew jest ogromną siłą destrukcyjną, odwrotnością miłości. Należy się zastanowić, ilu dorosłych ulegających gniewnym zachowaniom (np. mobbing) w dzieciństwie doznawało nieopanowanego gniewu od rodziców.

Miałem w podstawówce katechetę, który gniew wyładowywał bijąc dzieci na oślep kablem wiązanym w supły.

„Święty gniew” mnie nie interesuje. Sam staram się panować nad emocjami. Gniew wchodzi na coraz wyższe pułapy. Czy słowa pełne gniewu nie padają z ambon? W Sejmie? A co się dzieje na forach internetowych?

Moje refleksje na temat gniewu mają konkretną przyczynę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *