FILOZOFIA PO LEKARSKU

Po pięćdziesiątym roku życia mężczyzna bywa nastawiony refleksyjnie. Często nie zadowala się zwykłym odbiorem rzeczywistości, ale zadaje pytania. Praca lekarza z powodu kontaktu z chorymi, hipochondrykami, rodzinami, osobnikami kształconymi w  internecie i całą różnorodnością ludzkich bytów jest nierozerwalnie związana z moralnością. Ta praca kształtuje lekarza prowadząc niejednokrotnie jeżeli nie do filozofii, to do filozofowania.

Lekarz z natury rzeczy jest człowiekiem doświadczonym życiowo. Zabiegany najczęściej nie analizuje poczucia związania  prawem moralnym, raczej  w sposób oczywisty realizuje to prawo. Dobrze, jeżeli znajduje czas na trudną literaturę. Trzeba przypominać, że kilka tysiącleci temu medycyna, filozofia, religia była jednością.

Entropia jest nieodłączną towarzyszką w codziennej pracy lekarza, który obserwuje nieodwracalne zmiany u swoich pacjentów, opisane w podręcznikach patofizjologii, przeżywane przez chorych oraz ich najbliższych. Często ludzie nie mogą się pogodzić z wpływem czasu i chorób na procesy inwolucji, starzenia, niedołężnienia. Lekarz mierzy się z tymi problemami  wiedząc, że jego również dotyczą albo będą dotyczyły.

Wszystko to może zrobić z lekarza filozofa nawet bez jego świadomości. Nie musi się zastanawiać nad jednolitością bytu, on po prostu toczy walkę o ten byt, przeciw niebytowi. Obserwuje zmiany nieodwracalne bez refleksji, czy wskazują one na istnienie stwórcy jako ostatecznej podstawy tego zjawiska, po prostu stara się występować przeciwko tym zmianom, ponieważ na tym polega jego praca. Nie potrafi zacytować z pamięci przysięgi Hipokratesa ani nie zastania się, czy jest w nim prawo moralne, ale stara się pomoc choremu, chorym, nierzadko pomagając rodzinom przytłoczonym  przerastającą ich sytuacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *