Filozofia pracy, filozofia po lekarsku, filozofia księdza Tischnera…

Stary dobry Karol Marks, dzisiaj nieszkodliwy. Podziałowi pracy nie odpowiada podział efektów tej pracy – nieliczna grupa ludzi (wyzyskiwaczy) zagarnia większość zysku wypracowanego przez masy (robotników). Społeczeństwo klasowe, niewiele zarabiający robotnicy, nieliczna grupa kapitalistów zarabiająca krocie.

Natomiast ksiądz Tischner zwrócił uwagę na zjawisko (mechanizm) pracy bezsensownej  w okresie tzw. „realnego socjalizmu”. Nazwał to moralnym wyzyskiem. To określenie dotyczyło gospodarki, w której centralne planowanie powodowało pełne zatrudnienie (praca była obowiązkowa, urodziłem się w 1961 roku i dobrze to pamiętam, ale czy była potrzebna?).

Ksiądz Tischner nie żyje i coraz mniejsza liczba Polaków cytuje jego słowa w oderwaniu od kontekstów. Obawiam się, że jego  twórczość (ta spisana) będzie coraz mniej popularna. Oczywiście za życia osobowość filozofa walnie się przyczyniła do popularyzacji jego myśli. Ja, jako wieloletni pracownik jednej firmy, bloger-amator, człowiek po przejściach (stanowiska, funkcje, uczestnictwa) dostrzegam wartość myśli księdza Tischnera o pracy beznadziejnej. Znalazłem cytat: „Praca jest dialogiem”. Uważam, że zjawisko pracy bezsensownej nadal ma się dobrze. W firmach pracy bezsensownej sprzyjają na przykład polecenia przełożonego niezgodne z przepisami dotyczącymi organizacji pracy, niedogodności związane z nieegzekwowaniem poleceń zarządu firmy wydanych przez ten zarząd, zapominanie o wynagradzaniu pracowników za narzucone dodatkowe obowiązki, brak odpowiedzi na skargi oraz wnioski itd. Wg księdza Tischnera  budowanie więzi solidarności powinno być podstawą organizacji pracy. Może to i mrzonka, może utopia.  

Celem tego wpisu jest przypomnienie myśli księdza Tischnera związanych z filozofią pracy.