Zabójczy wirus!

Według oficjalnych danych w Polsce koronawirus przyczynił się do śmierci między innymi 222 lekarzy, 167 pielęgniarek, 48 dentystów, 21 położnych, 18 farmaceutów, sześciu ratowników medycznych, pięciu diagnostów i czterech fizjoterapeutów.  

Zapewne te statystyki niestety będą uzupełniane. Kto nie pracuje w szpitalu, ten nie zna stresów związanych z narażeniem na SARS-CoV-2. Udając się do pracy nie wiadomo, czy się z niej wróci do rodziny, czy do izolacji. Praca w oddziałach covidowych jest wyczerpująca fizycznie i psychicznie. Osłabiony organizm jest bardziej podatny na zakażenia. Wysiada głównie psychika: trudno zbadać chorego będąc w kombinezonie, trudno mu pomóc, gdy się dusi, nagłe interwencje powodują dylematy, ponieważ zabezpieczenie siebie jest czasochłonne. 

Wzrasta liczba lekarzy biorących z Izb Lekarskich zaświadczenia uprawniające do pracy za granicą. W ankietach wzrasta liczba lekarzy deklarujących odejście od praktykowania w Polsce po pandemii. Rośnie frustracja w grupie zawodowej pielęgniarek i położnych – wielka odpowiedzialność, ciężka praca, marne wynagrodzenie. Ratownicy medyczni są niedoceniani. Dla mnie (lekarza pracującego w szpitalu) karta wyjazdowa Zespołu Ratownictwa Medycznego często jest najważniejszą informacją o problemach zdrowotnych chorego, którego przyjmuję do szpitala. 

Trudno, abym był optymistą w realiach polskiego systemu ochrony zdrowia.  Chorym jest coraz gorzej, coraz trudniej im uzyskać pomoc w ramach systemu, a nawet w placówkach prywatnych. 

Moim zdaniem nie widać światełka w tunelu. W realnej perspektywie lepiej nie będzie.